Antygona w Nowym Jorku

tekstJanusz Głowacki

Scena w Malarni 2 h 15 min z przerwą Data premiery 18/03/2016

Dwóch mężczyzn siedzących na krzesłach, pośrodku mężczyzna siedzi na ziemi w rozkroku

Janusz Głowacki, pisząc „Antygonę w Nowym Jorku”, nie mógł przewidzieć ani głośnego w Polsce manifestu „Pokolenie 1200 zł brutto”, ani np. brutalnych danych sprzed roku o tym, że młodzi pomiędzy 18 a 34 rokiem życia stanowią już w Polsce ponad połowę bezrobotnych (dane za portalem Magazynu „Forbes“). Nie mógł też przewidzieć szeroko komentowanej książki brytyjskiego badacza G. Standinga „Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa“ (2014), która wywołała społeczną burzę o miliony ludzi niepewnych swojego jutra. Może paradoksalnie dziś bliżej nam do społecznego wykluczenia i parkowej ławki dla bezdomnych niż w latach 90. XX wieku? Czy dialogi bezdomnego intelektualisty Saszy i życiowego nieudacznika Pchełki nie brzmią jeszcze groźniej teraz, gdy słowa „zwykły obywatel“, „emigrant“ i „imigrant“ znaczą tak wiele? Powoływanie do życia postaci z „Antygony w Nowym Jorku” dziś w Katowicach zobowiązuje młodych twórców do patrzenia na historię Janusza Głowackiego przez pryzmat tych, którzy siedzą teraz na widowni: ich kolegów i koleżanek z pokolenia, któremu cykl życia wyznaczają wezwania do spłaty kredytów. Tych, którzy wydają więcej, niż mogą mieć.

„Antygona w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego, którą napisał na zamówienie teatru Arena Stage w Waszyngtonie, zyskała szybko ogromną popularność, a „Time Magazine” wpisał ją na listę 10 najlepszych sztuk roku. Większość realizacji szczęśliwie daleka była od realistycznego portretowania kloszardów, traktując bezdomność raczej jako okrutny stan duszy, który może dopaść każdego. Dodatkowo polską interpretację naznaczył esej Jana Kotta, który wpisał „Antygonę w Nowym Jorku” w estetykę teatru absurdu, pisząc, że bez Becketta nie byłoby ani Saszy, ani Pchełki w głowie Głowackiego. W Katowicach „Antygonę” zagrano w 1995 roku, spektakl reżyserował Bogdan Tosza. Na Scenie Kameralnej stanęła wtedy nie parkowa ławka, a zdezelowany tapczan i… jednorożec według projektu scenograficznego Marka Brauna. W premierowej obsadzie zagrali wtedy Violetta Smolińska (Anita), Wojciech Górniak (Sasza, od 2002 roku w tej roli Jerzy Głybin), Wiesław Sławik (Pchełka) i Andrzej Warcaba (Policjant). Spektakl cieszący się popularnością był grany ponad dekadę i zszedł z afisza dopiero w styczniu 2006 roku.10 lat później historia wraca do Teatru Śląskiego. Na scenie ponownie pojawia się Wiesław Sławik i Jerzy Głybin, jednak z nowymi, zamienionymi rolami.

Projekt plakatu i sesja zdjęciowa do spektaklu są inspirowane plakatem do filmu „Trainspotting” w reż. Danny'ego Boyle’a.

Realizatorzy

reżyseria i opracowanie muzyczne
Filip Gieldon
scenografia i kostiumy
Adrianna Gołębiewska
kompozycja światła
Maria Machowska
realizacja światła i video
Krzysztof Woźniak, Piotr Roszczenko
realizacja dźwięku
Mikołaj Lichtański, Paweł Szymkowiak
projekt płaszcza
Mateusz Bidziński
inspicjent i sufler
Barbara Dudek
producent wykonawczy
Małgorzata Długowska-Błach
dokumentacja zdjęciowa
Krzysztof Lisiak
Drzewo, ławka i kosz zostały wykonane przez Imperial S.C. z Olkusza

Obsada

Policjantka
Ewa Leśniak
Ciało
Katarzyna Dudek, Milena Staszuk, Aleksandra Przybył, Maja Ptak

Nagrody

  • Nominacja do Złotej Maski w kategorii „Aktorstwo – rola męska” dla Wiesława Sławika za rolę Saszy w spektaklu „Antygona w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego w reżyserii Filipa Gieldona

Patroni i mecenasi

Repertuar

Przeczytaj

  • Przypominamy zasady obowiązujące w Teatrze

    Grafika czerwonego symbolu wirusa covid

    Artykuł

    Drodzy Państwo, W związku z obecna sytuacją pandemiczną, przypominamy zasady panujące w Teatrze Śląskim. Z uwagi na wspólne bezpieczeństwo, prosimy

    Czytaj o: Przypominamy zasady obowiązujące w Teatrze
  • Żegnamy Tadeusza Bradeckiego

    Tadeusz Bradecki podczas próby

    Artykuł

    Z ogromnym smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Tadeusza Bradeckiego, który w naszym teatrze od 2007 do 2013 r.

    Czytaj o: Żegnamy Tadeusza Bradeckiego