Logo




S. TWARDOCH
Drach


Premiera
21.10.2018

Duża Scena
2 h 15 min.

Bilety normalne:
25 zł - 60 zł

Bilety ulgowe:
20 zł - 45 zł


SPEKTAKL

ZZA KULIS

WIDEO






REALIZATORZY

Robert Talarczyk adaptacja i reżyseria
Katarzyna Borkowska scenografia i reżyseria światła
Magdalena Musiał kostiumy
Kaya Kołodziejczyk choreografia
Piotr Kotas muzyka​
Wojtek Doroszuk video-art
Zbigniew Wróbel asystent reżysera
Miłosz Markiewicz, Artur Pałyga współpraca dramaturgiczna
Aleksandra Cierpisz konsultacje języka niemieckiego
Dagmara Habryka-Białas inspicjent
Maria Machowska, Piotr Roszczenko światło
Marcin Łyczkowski, Mirosław Witek dźwięk
Marcin Müller realizacja projekcji
Marcin Całka, Barbara Dudek suflerzy
Małgorzata Długowska-Błach producent wykonawczy
Maciej Rokita kierownik techniczny
Renata Goliasz-Janiszewska koordynacja projektu
Michał Wojaczek współproducent
Jadwiga Lemańska projekt plakatu
Maria Sławińska (WOT AT) współpraca podczas prób
Przemysław Jendroska dokumentacja zdjęciowa



OBSADA

Bartłomiej Błaszczyński Drach
Anna Kadulska Hcard
Mateusz Znaniecki Josef Magnor
Barbara Lubos Valeska Magnor, żona Josefa
Anna Lemieszek Caroline Ebersbach
Michał Rolnicki Nikodem Gemander
Jan Bógdoł Józef Pindur
Agnieszka Radzikowska Dziewczyna, która się wymknęła (Dorota / Justyna Zielińska)
Grzegorz Przybył Wojciech Czoik
Grażyna Bułka Gela Magnor, żona Ernsta
Marcin Szaforz Ernst Magnor, syn Josefa
Katarzyna Brzoska Dolores Ebersbach, matka Caroline
Marcin Gaweł Reinhold Ebersbach, mąż Dolores
Wiesław Sławik Stanisław Gemander, ojciec Nikodema
Anna Wesołowska Natalia Gemander, matka Nikodema
Kaśka Dudek Katarzyna Gemander, żona Nikodema
Alina Chechelska Gertruda Magnor, matka Josefa
Adam Baumann Wilhelm Magnor, ojciec Josefa
Violetta Smolińska Anna-Marie, przyjaciółka Geli
Marek Rachoń Heinrich Lamla, nauczyciel rysunku
Michał Piotrowski August Lomania / radziecki żołnierz
Antoni Gryzik Piotr Gemander (ujek Pyjter), brat Stanisława
Zbigniew Wróbel Lekarz
Kamil Suszczyk kochanek Dolores Ebersbach, ojciec Caroline / Heinz Gillner / radziecki żołnierz
Dawid Ściupidro Carl Volkmann, fotograf / Willi, niemiecki żołnierz / radziecki żołnierz
Piotr Kotas Muzyk

 




PLAKAT / PROGRAM

DRACH

Opowieść o pięknych, ale i tragicznych losach dwóch rodzin. Josefa Magnora, śląskiego górnika i powstańca, dzieli od Nikodema Gemandera, jego prawnuka i wziętego architekta, ponad 100 lat historii, jednak łączy wiele – od więzów krwi, poprzez rodowe fatum, po niezwykły dar autodestrukcji. Losy poszczególnych postaci tej nietypowej sagi spajają wojny i powstania, śmierć oraz narodziny, a także miłość, zdrady i marzenia, które nigdy się nie spełnią. Przede wszystkim spaja je zaś postać obserwatora i narratora, Dracha, który jest ziemią, który widzi przeszłość i przyszłość, który mówi wszystkimi językami, dla którego ludzkie sprawy nie mają znaczenia i dla którego wszystko jest teraz.

Szczepan Twardoch otrzymał za tę powieść Nagrodę Fundacji im. Kościelskich, książka znalazła się też w finale Nagrody Literackiej Nike.

Szpital psychiatryczny, który bardzo często mijam zawsze był poruszający. Ślady kul na ceglanym murze kazały mi pytać, skąd te one pochodzą. Kiedy próbowałem odpowiadać na te pytania, wiedziałem, że jest tam niezwykła, ogromna i do tego bardzo uniwersalna historia do opowiedzenia. Chciałbym przy tym podkreślić, że to, co lokalne, interesuje mnie przede wszystkim jako ilustracja do tego, co uniwersalne. Taki był też pomysł na powieść „Drach” – żeby przez to, co jest intymnym, szczególnym śląskim doświadczeniem historycznym, co jest dla Ślązaków jakoś na wyłączność – opowiedzieć coś uniwersalnego – mówił Szczepan Twardoch podczas konferencji prasowej w Rybniku.


prapremiera rybnicka: 21 października 2018 r.

premiera katowicka: 27 października 2018 r.


Koprodukcja Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach i Teatru Ziemi Rybnickiej pod mecenatem miasta Rybnika.

Spektakl powstał w ramach 49. Rybnickich Dni Literatury.



Spektakl bierze udział w 25. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.



Tematyka Śląska Sztuka Współczesna Bestseller Prapremiera



MEDIA O SPEKTAKLU

(…) Czegoś takiego, jak to, co przeżyłem wczoraj w Rybniku, na przedpremierowym pokazie „Dracha” w adaptacji i reżyserii Roberta Talarczyka, nie przeżyłem jeszcze nigdy.
Nie ukrywam, że się tego obawiałem. Obawiałem się, czy aby na scenie nie pojawi się kolejna cegiełka konstrukcji śląskiej przytulności, bifyj we antryju, cała ta fałszywa świadomość śląskich krasnoludków, myślących siebie w odrealnionych, bajkowych kategoriach przyzwoitości, pobożności, uczciwości i absolutnej, nieskalanej niewinności. Obawiałem się tego, bo „Dracha” napisałem przeciwko tej fałszywej świadomości, a jednak co jakiś czas wydawało mi się, że czytany jest w jej ramach. (…)
Niesłusznie się obawiałem. Talarczyk zabrał moją książkę śląskim krasnoludkom. Nie tylko zabrał, wyrwał ją przemocą, aż im czapeczki pospadały. Nie ma w teatralnym „Drachu” ani jednej zawodzącej, cieplutkiej, przymilnej, nostalgicznej nuty. Wszystko jest takie jak powinno: okrutne, groteskowe, zimne, szalone. Jest cyrk i psychodeliczny kabaret. Jest pożądanie i starczy rozkład. Grają Tiger Lillies, a na pianinie Piotr Kotas, dwucielesny, męsko-kobiecy i kobieco-męski Drach przygląda się szamoczącym się bohaterom z daleka i obojętnie, ale w odróżnieniu od mojego, powieściowego nawet sobie z nich drwi, z ich skazanych na porażkę starań. I wszystko gra, wszystko się zgadza, bo nie zgadza się nic, na scenie jest wrzask i wściekłość, seks i śmierć, wszystkie te miłosne i nienawistne konstelacje, w których ludzie spalają sobie dusze i ciała, są różne języki i jest Śląsk, ale na szczęście wcale go nie ma, wcale go nie ma, bo to wcale ale to wcale nie jest spektakl o Śląsku.
(…)
Jakoś tam daleko jest to przecież moje, aktorzy mówią moje zdania, zdania, które sam osobiście ukradłem innym ludziom. Nie wypada pisać takich rzeczy, bo nie ma nic śmieszniejszego niż patos. Albo nie, jest, śmieszniejszy od patosu jest autor wzruszony własnym dziełem, tudzież tym, co się z nim dzieje, a śmieszność, jak wiadomo, hańbi bardziej niż hańba. Trudno. Napiszę i tak. Wyszedłem wczoraj z rybnickiego teatru wzruszony, głęboko wzruszony i dumny. Wzruszony tym, że udało się z mojej powieści zrobić coś, co jest uniwersalne przez to co, co w niej partykularne, dumny z tego, że wydarzyło się to tutaj, tu, gdzie się to narodziło, na ciele Dracha, a jednocześnie może z tym Talarczyk pojechać bez wstydu na każdy festiwal, może to zagrać po angielsku, gdyby chciał, albo po fińsku i to dalej zagra, dalej będzie miało sens, bo okrucieństwo, groteska, cyrk pożądania i nienawiści, te wątki wyparte z fałszywej świadomości śląskich krasnoludków, są uniwersalne i po prostu ludzkie, nawet jeśli nad cwałującymi przez obrotową scenę aktorami unosi się wypukło-wklęsła, lśniąca bryła węgla i pirytu.
Owacja była na stojąco i trwała, i trwała, i trwała, i trwała. Pomyślałem sobie wtedy, stojąc i klaszcząc bezwstydnie: zrobiliśmy wszyscy razem coś ważnego. Razem zrobiliśmy coś, co już nam zostanie, zrobiliśmy to tutaj, na Górnym Śląsku, ale zrobiliśmy to nie po to, żeby sobie poprawiać czerwone czapeczki na krasnoludkowych główkach, tylko po to, żeby je sobie nawzajem postrącać.
Żebyśmy w końcu wszyscy trochę urośli.
Szczepan Twardoch, facebook.com

 

Robertowi Talarczykowi – reżyserowi i autorowi adaptacji „Dracha” – szczęśliwie udało się ominąć interpretacyjne pułapki i znaleźć równowagę między wątkami całej historii. (…) W centrum tego spektaklu pozostaje człowiek i jego błędy, o konsekwencjach których nie myśli; bo czasem ich przewidzieć nie może, a czasem po prostu – nie chce. (…) W pamięć zapada jednak wiele obrazów i słów, składających się na bardzo gorzki portret ludzi, pędzących za ułudą szczęścia. I odkrywających, wciąż na nowo, że to szczęście to jedynie pozory, wstęp do porażki, kolejny chichot losu. Z bardzo licznej obsady „Dracha” zapamiętamy natomiast na pewno dwie role: przejmującą Barbarę Lubos w roli Valeski Magnor i Annę Lemieszek jako Caroline.
Henryka Wach-Malicka, „Dziennik Zachodni”

 

Cudnie zagrane przez aktorów, a raczej aktorki momenty. W pamięci na długo zostanie mi scena z Valeską, którą znakomicie gra Barbara Lubos, kiedy to (bardzo czytelnie!) raz jest młódką, innym zaś razem - starą kobietą szykującą się na śmierć. Ożywienie przynoszą też sceny z tragikomiczną Grażyną Bułką jako Gelą. Nie mówiąc o świetnej śląszczyźnie obu pań, która wyraźnie się wyróżnia. Bohaterów tej sagi nie ma, to znaczy – wszyscy nimi są. Josef Magnor (mąż Valeski, ojciec Ernsta, pradziadek Nikodema), od którego zaczyna się ta opowieść, jest poprawnie grany przez Mateusza Znanieckiego. Sprawnie żongluje swoimi rolami – żołnierza, górnika, męża, kochanka i szaleńca.
Marta Odziomek, „Gazeta Wyborcza Katowice”

 

Forma teatralnej adaptacji jest jakby wzięta z „Kabaretu” Boba Fosse’a. Mistrzem błazeńsko- nostalgicznej ceremonii jest hermafrodyczna para grana przez Annę Kadulską i Bartłomieja Błaszczyńskiego; to właśnie drach-narrator, który prezentuje XX-wieczną sagę Magnorów, Gemanderów i Czoików skazanych na dwie wojny światowe, powstania, plebiscyt, okupację hitlerowską i sowiecką. Współtworzy ten kawiarniany nastrój towarzyszący im z loży taper. (…) Zatem: sprawny scenariusz, olśniewająca scenografia, klimatyczna muzyka, dobre aktorstwo… Słowem – piękny kościół, choć bez Boga. No ale taka to opowieść.
Krystian Węgrzynek, wachtyrz.eu

 

Niech nas nie zmyli frenetyczna konwencja tego brutalnego kabaretu śląskich dziejów. „Drach” Talarczyka jest tak naprawdę wzruszającym i melancholijnym hołdem dla ludzi, którzy dla świata pozostają nikim, a których bólu nie sposób przecież zlekceważyć. Nie potrafię pisać o tym bez emocji, bo na najbardziej osobistym poziomie (wspomnień, mitologii rodzinnej) znakomity spektakl Teatru Śląskiego wydaje mi się bardzo prawdziwy.
Wojciech Rusinek, artPAPIER

 

„Śląskie hobbity” (z docinków Twardocha) i „śląskie krasnale” (twór słowny Talarczyka) zostały między bajkami, a scenę zajmują fantomy nieznanej proweniencji – raz w rozmiarach gargantuicznych i cyrkowym anturażu (Grażyna Bułka jako akrobatka naiwna), innym razem półprzezroczyste, w tańcu ze śmiercią (świetna Anna Lemieszek). Kuriozalny blichtr i patyna, a w powietrzu fin de siècle. Niech żyje bal! Tyle że „Drach” jest niewinny. Naiwny – jak chciałaby Sontag – w swoim zepsuciu i rozpasaniu. Wymyka się Talarczykowi jak dziewczyna (nieobliczalna Agnieszka Radzikowska) scenicznemu Nikodemowi (obliczalny Michał Rolnicki). Ale gonitwa za „Drachem” wychodzi mu tylko na dobre. (...) Na „Dracha”-spektakl trzeba się pchać z niezgody na nawias – własny i cudzy. Bo „Drach” – trawestacja śląskiej sagi rodzinnej – ujawnia coś jeszcze, trochę niechcący. (...) Po wydaniu „Dracha” Szczepan Twardoch, w krzyżowym ogniu pytań, wyznał, że jeśli już go wystawiać, to metodą ustawień. Talarczyk raczej nie sięga po Hellingera, ale bez wątpienia „Drach” to zabawa w ustawki, przewrotki. Można sobie nabić guza. Ale może o to chodzi.
Monika Gorzelak, artPAPIER

"Drach" jest spektaklem zajmującym, przejmującym, wzruszającym (choć bez ckliwości) i mądrym, spektaklem potrzebnym nie tylko Ślązakom. Trudno streścić jego fabułę. Nie jest to proste choćby ze względów wyżej opisanych. Chyba nawet nie da się go po prostu opowiedzieć. Trzeba go zobaczyć. 
Grzegorz Ćwiertniewicz, AICT Polska




PATRONI I MECENASI PREMIERY

Mecenasem spektaklu jest Miasto Rybnik
 


Współproducentem spektaklu jest Teatr Ziemi Rybnickiej
   


PARTNER PREMIERY KATOWICKIEJ


PARTNERZY PREMIERY RODZINNEJ