Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2019.11.26

UWAGA, NADCHODZI

Dziś do naszego przedszkola przyszedł Adolf Hitler. Dzieci od razu go poznały i nie pomogło przebranie Mikołaja. Ani prezenty. Pani Ilonka zniknęła w kuchni pod pretekstem przygotowywania poczęstunku. Pozostałe panie były oburzone, zebrały się u pani Tereni w gabinecie, piły kawę, herbatę i radziły, co zrobić z Hitlerem. W końcu indendentka wzięła się na odwagę i poszła poprosić Hitlera, żeby poszedł won. Ale dzieci przekonały ją:

- Niech trochę zostanie, jak już przyszedł. Zostań, Hitlerze, prosimy!

Udobruchany Hitler usiadł na małym krzesełku pod choinką, ruszał wąsikiem i skubał w zadumie białą, mikołajową brodę.

Basieńka jakby nigdy nic spoczęła mu na kolanach, pogłaskała po twarzy i mówi:

- Czym ty się martwisz, czym? Mnie też nikt nie lubi. Chcesz być moim tatą? Będziesz tatą? Bądź tatą, proszę, proszę, proszę!

I ani się obejrzał, a już małe rączki zarzuciła mu na szyję i nuże, obcałowywać pooraną twarz. Hitler coś tam pomruczał i w końcu niby się zgodził. Basieńka przytuliła się do niego mocno.

Chłopcy, troszeczkę się śmiejąc, w kąciku ćwiczyli hajhitle. Najmniejszy z chłopców i najbardziej spośród nich nieśmiały, Luluś, zaczaił się za stolikiem, udaje, że niby karabin do policzka tuli, zza węgła się wychyla, mierzy do Hitlera. Basię chce odbić, z Basią się całować.

Wierzcie mi, był to najsmutniejszy widok świata.



Artur Pałyga, data publikacji: 2019.10.23

ARTYSTA

Bardzo, bardzo, szczególnie mi zależy na tym tekście. Bo jest o nas, o mnie, o pracujących w teatrze i o innych artystach. Cały jestem teraz w nim. Wyrzucam i zaczynam po raz sto pięćdziesiąty, tylko inaczej. I po każdej nowej wersji kolejnego fragmentu rozmawiam o tym z Anią Augustynowicz, która ma to w naszym teatrze reżyserować. Punktem wyjścia jest twórczość Wiesława Langego, który przez lata pracował w Teatrze Śląskim, jako scenograf. No, dopóki tego nie skończę, o niczym innym na tego bloga raczej nie napiszę. Więc wklejam fragment z dziś, taki jak jest dziś, może jutro go już w tekście nie będzie, a może właśnie on będzie, zobaczymy.

- - - -

ARTYSTA

To jest kompletnie nieistotne co się mówi o sobie.

Szczególnie artysta, który mówi o sobie, jest kompletnie nieistotny.

To są wszystko w ogóle nieistotne informacje.

Ile ma dzieci, ile ma kochanek, czy pracuje w nocy, czy w dzień, czy jest mądry, czy głupi, chory, czy zdrowy, pije, czy nie pije i jakie ma życiowe perypetie.

Ja nie rozumiem, po co komu biografia artysty.

Czytają te biografie i co? Teraz rozumieją, tak?

Aha, chorował na kiłę! No tak! Teraz jasne!

Patrzysz na witraż i widzisz tę kiłę. Pomaga?

Albo artysta, który objaśnia świat. Gorsze niż zaraza!

Artysta powiedział, że trzeba przestać wydobywać węgiel.

Artysta tłumaczy, który system polityczny jest najkorzystniejszy.

Artysta doradzi ci, jak żyć.

Zgroza!

I najgorsze, że w to wierzą!

Uważam, że artystów, którzy objaśniają świat, należy zabijać.

Obłędem jest przekonanie, że artysta umie powiedzieć coś sensownego na temat tego, co jako artysta, stworzył.

To znaczy, oczywiście, to może brzmieć sensownie, bo artysta, jak małpa w cyrku, daje się tresować i szybko się uczy, jak mówić, żeby to brzmiało sensownie.

Co więcej, jeśli jest idiotą, to może nawet sam uwierzyć w to, co mówi.

Że z troski o sprawiedliwość społeczną upomina się swoim dziełem o lud!

Że walczy o nowy, lepszy świat!

Że chce wskazać i napiętnować pewne niepokojące zjawiska!

Że z miłości do piękna!

Że zgłębia tajemnice!

Że chce, aby społeczeństwo przejrzało się w jego sztuce!

Że to jego osobista rozmowa z Kimś!

Że demaskuje!

Odsłania!

Dotyka!

Nie ma takiej bzdury, której artyści nie wypowiedzieli o swoich dziełach.

W tym sporcie nie istnieje granica żenady.

Oczywiście, jeśli mnie państwo spytacie o moje życie prywatne oraz zawodowe, albo co myślę o czymś tam w kraju, czy na świecie, albo o moje przemyślenia na temat moich dzieł, to ja odpowiem, ponieważ jestem grzeczny i chcę się podobać. Ale mogę też nie odpowiedzieć, jeśli poniesie mnie w artystę buntownika. Albo pójdę w artystę mędrca i odpowiem bełkotliwie i niezrozumiale. Albo artystę wrażliwca, który zapadnie się w sobie i powie coś dziwnego. No mam parę możliwości, wszystkie tak samo nieistotne.

Kiedy palec coś wskazuje, nie patrzy się na palec, nie pyta się palca, jak żyć, nie analizuje się budowy palca i biografii palca, nie zastanawia się, przez co palec przeszedł, na jakie choroby zapadał, czy pod paznokciem ma czysto, czy nie, a jeśli się to robi, to jest to kompletnie nieistotne, co więcej, szkodliwe, ponieważ odwraca uwagę od tego, na co palec wskazuje, czy tak?



Artur Pałyga, data publikacji: 2019.09.21

DRZWI OTWARTE

Nowy sezon szeroko otworzył drzwi. Pierwsza premiera połączyła się z otwarciem festiwalu Open the Door. A premiera to niezwykła, a jednocześnie jakoś oczywista właśnie tutaj. Teatr Śląski konsekwentnie buduje swoją pozycję teatru współczesnej dramaturgii, a więc sezon 2019/2020 otworzył „Koszt życia” - sztuka, która dopiero co zdobyła Pulitzera, a której autorką jest żyjąca w Stanach Zjednoczonych, a pochodząca z Bytomia, Martyna Majok. Oczywiste więc, że to najwłaściwsze miejsce na polską prapremierę tej sztuki. Autorka przyjechała z Ameryki zobaczyć premierę i uściskała się z reżyserką, Małgorzatą Bogajewską i z aktorami.

A że „Koszt życia” idealnie wpisuje się w formułę festiwalu, który skupia się na tak zwanych wykluczonych, więc wszystko się zgadza. Na próbie generalnej pojawił się Kuba Roszkowski, który szykuje w naszym teatrze Sienkiewiczowski „Potop” na szóstkę aktorów. Kuba Roszkowski, dramaturg i reżyser, znany jest w teatralnej Polsce m.in. z odjechanych, kukiełkowych „Krzyżaków” i z „Kordiana”, w którym aktorzy przebrani byli za owady, więc z radością oczekujemy, czym zaskoczy nas „Potop”, przy którym razem z Kubą pracuje szalony scenograf, Mirek Kaczmarek. W ostatni dzień festiwalu przyjeżdża natomiast Agata Duda-Gracz. Na razie po to, żeby spotkać się z aktorami Teatru Śląskiego, a niedługo przyjedzie znów robić spektakl na podstawie Bestariusza Słowiańskiego. Będzie to pierwszy spektakl reżyserowany przez nią w jej rodzinnych Katowicach. Dlatego właśnie, że rodzinne, że szczególne, że osobiste, dotąd nie chciała tu pracować. Od siebie dodam jeszcze, że pracuję nad tekstem, który ma reżyserować w naszym teatrze Anna Augustynowicz, a inspiracją jest twórczość Wiesława Langego, który pracował w Teatrze Śląskim, jako scenograf. Twórczość, a nie biografia.

Robert Talarczyk wyreżyseruje tekst Dominiki Łapki oparty na prawdziwej historii dwuletniego chłopczyka, którego ciało wyłowiono ze stawu pod Cieszynem i dopiero po długim czasie odnaleziono jego zabójców, którymi okazali się jego rodzice. Dominika Łapka pisała ten tekst w ramach Katowickiej Rundy Teatralnej.

No i będzie Krzysztof Garbaczewski. Po Krakowie, Wrocławiu i Warszawie swojego Garbaczewskiego będą miały Katowice.

I inne ciekawe, ciekawe, bardzo ciekawe wydarzenia.

Bardzo też jestem dumny, że dzień przed zakończeniem festiwalu Open the Door, w sobotę, odbędzie się kolejny już w Teatrze Śląskim finał Szkoły Pisania Sztuk. Zapraszam! Szczegóły na stronach Teatru!



Artur Pałyga, data publikacji: 2019.06.05

WIDOCZNOŚĆ

W tym roku kalendarzowym ze znacznie większą niż dotąd intensywnością, docierają głosy typu: "No ten wasz Teatr Śląski to staje się naprawdę ciekawy!". Naprawdę, raz za razem się z tym spotykam ostatnio.

- Słyszałem, że Rubin u was robi teraz? A ta Kleczewska to mega! "Rosemary" też słyszałem superinteresujące - słyszę gdzieś na drugim końcu Polski.

Śledzi się, co nowego w Śląskim.

Albo telefony typu:

- Nie ma tam u was jakiejś pracy, w Śląskim? Podobno warto.

No i opinie od ludzi z zewnątrz, którzy tu pracowali przy spektaklach:

- Tu jest naprawdę świetnie! Świetny klimat pracy! Dobry zespół, nie tylko aktorski.

No dobra, nie chcę, żeby zrobiła się z tego notka marketingowo-reklamowa. Dzielę się po prostu tym, co rzeczywiście zauważam i myślę sobie, że tu też chodzi o widoczność. Stało się tak, że Teatr Śląski jest widoczny w Polsce. I wszystko, co tu się dzieje, jest widoczne. To miejsce na widoku w naszym teatralnym świecie polskim jest dość niestabilne. Niełatwo je zająć, łatwo z niego spaść. I odczuwam to tak, choć pewnie niejeden by się tu spierał ostro ze mną (i nie upieram się, mówię o subiektywnym odczuciu), że zajęliśmy je na dobre, dopiero teraz.

Może ktoś spytać, czy jest w ogóle czym się przejmować. Na co komu ta widoczność? Myślę, że jest bardzo ważna. Klub, który jest w ekstraklasie raczej budzi większe zainteresowanie niż ten z okręgówki. Ma też większe możliwości. Wierzę w to, że teatr bardziej widoczny to lepszy teatr. Pod każdym względem.

To był naprawdę dobry sezon. Szybujmy dalej!