Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2021.05.27

TEATR PO

Jaki będzie teatr po? Czym będzie teatr po? Jak całe to Doświadczenie zmieni teatr? Takie pytania zewsząd. Rozmowy, ankiety, opinie. Minęły wątpliwości, czy w ogóle teatr przetrwa, czy się nie okazało, że jest niepotrzebny, gdy ludzie ruszyli gorączkowo zajmować wszystkie dozwolone miejsca. Ale co grać? Czego chcą? To przecież niemożliwe, żeby tak gruntowane przeoranie świata ludzkich przyzwyczajeń i upodobań, nie pozostawiło śladu. Żeby po czymś takim nie zmienił się język opowiadania o świecie, o uczuciach, o doświadczeniach.

Zgoda. To niemożliwe. Jeżeli prawdą jest, a chyba jest, że teatr, ten dialogujący z widzem, uważny na widza, zmienia się co dwa sezony, to teraz ta zmiana powinna być dużo głębsza. Choć generalnie rzeczy są nieprzewidywalne.

Pamiętam, już kiedyś tak mówiono, za mojego życia. W wielkim grajdole lat dziewięćdziesiątych mówiono, że teatr teraz musi się dostosować do praw rynkowych i grać farsy, lektury i o miłości. I nawet część teatrów w to poszła. I nawet z frekwencyjnym sukcesem. I zrobił się ostry i gwałtowny podział na te teatry, które w to poszły i na te, które nie.

Ja wtedy zaczynałem tzw. życie teatralne i pamiętam ostrość podziału i jakiś wewnętrzny wymóg jednoznacznego określenia się, po której stronie się jest. Przy jakim teatrze. I pamiętam, jak kwitł teatr offowy, który się zrobił w absolutnej kontrze do stawiającego niemal wyłącznie na frekwencję teatru instytucjonalnego. To właśnie ten teatr offowy stworzył późniejszy teatr główny. Traktowany przez instytucje w najlepszym razie z nieufnością i protekcjonalnie, w najgorszym – jako zupełnie niewidzialny, niedługo później po prostu je przejął.

Więc może i teraz warto rozglądać się bagatelizowanych marginesach, żeby odpowiedzieć sobie na początkowe pytania. Ale może te marginesy nie są dziś w offowym teatrze, tylko gdzie indziej. Nie wiem tego. Gdybym na serio chciał na nie odpowiedzieć, przeprowadziłbym choćby pobieżne badania, dokąd, w jakie miejsca, w jakie rejony ciągną dziś, popandemiczni młodzi? Ci najbardziej chłonni, najbardziej zaciekawieni światem, sztuką, teatrem? Z wyrywkowych moich obserwacji wynika, że, jak zwykle zupełnie wbrew panującym wśród staruchów stereotypom, wcale nie w szum i chaos mediów społecznościowych. One są po prostu oczywistym narzędziem i tyle.

- Robimy film, w którym nic się nie dzieje. Po prostu jadą autem, milczą i słuchają muzyki. Przez kilkanaście minut – opowiada mi całkiem niedawno taki jeden młody.

Innego przyłapuję jak gra na komputerze w jazdę wielką ciężarówką. Nic się tam nie robi, nic się nie dzieje, po prostu się jedzie. Ciężarówkowy zen. I tak przez godzinę, dwie.

Siedzenie i patrzenie na nicniedzianiesię.

Nie sądzę, żeby te dwie obserwacje dawały mi jakiekolwiek prawo do najchybotliwszej choćby próby diagnozy. To po prostu dwie obserwacje. Niemniej myślę sobie, że to jakieś oczywiste, że z bombardującej wciąż, zwykłej, codziennej kotłowaniny internetu, jeżeli chce się odejść w niecodzienność, to właśnie w taką.

Teatr z zasady, z definicji, z założenia jest niecodziennością. I oto, proszę, daję odpowiedź.

Jaki będzie teatr po? Taki, jaka będzie moja, twoja, jego, nasza, wasza, ich niecodzienność.

 

 



Artur Pałyga, data publikacji: 2021.03.16

TESTOSTERONOWCY

Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze.

Jeśli prawdziwy mężczyzna płacze, to jest naprawdę głęboko wzruszające.

Prawdziwy mężczyzna nie uderzy kobiety nawet kwiatkiem.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna uderzy kobietę, to znaczy, że to naprawdę zła kobieta.

Prawdziwy mężczyzna kocha łono przyrody.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna nie kocha przyrody, to znaczy, że nie jest ona tego warta.

Prawdziwy mężczyzna naprawi kran.

Jeśli prawdziwy mężczyzna nie naprawia kranu, to znaczy, że naprawi.

Prawdziwy mężczyzna zajmuje się naprawdę ważnymi sprawami.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna nie zajmuje się ważnymi sprawami, to znaczy, że odpoczywa i mu nie przeszkadzać!

Prawdziwy mężczyzna lubi czasem pożartować.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna żartuje, należy się śmiać. Jeżeli nie żartuje, należy się nie śmiać, tylko wykonać natychmiast.

Prawdziwy mężczyzna zabija zwierzęta, którym nie nadał imion.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna nie zabija zwierząt, to znaczy, że żona je kupuje w sklepie już zapakowane.

Prawdziwy mężczyzna ma jednego, ale wiernego przyjaciela.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna nie ma przyjaciela, to znaczy, że go zabił.

Prawdziwy mężczyzna ma oddanych kumpli.

Jeśli prawdziwy mężczyzna nie ma oddanych kumpli, to znaczy, że ma długi.

Jeżeli prawdziwy mężczyzna ma długi, to jest naprawdę niewesoło, bo wtedy nie sadzi drzewa, nie buduje domu, nie umie spojrzeć w twarz swojemu synowi.

Ale prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze. Na jego widok płaczą. Ale się z tym kryją. Bo prawdziwy mężczyzna nie lubi, jak ktoś się przy nim uzewnętrznia. Chyba, że przesłuchuje.

Prawdziwy mężczyzna wie, jak powinno być, ale tego nie mówi. Prawdziwy mężczyzna wie, że nigdy nie będzie, jak powinno być, bo zawsze za mało jest prawdziwych mężczyzn. A teraz to już w ogóle...

 



Artur Pałyga, data publikacji: 2021.01.29

KIEDY BRAKUJE JĘZYKA

Kiedy brakuje języka do opisu aktualnej rzeczywistości, myślisz sobie: „No dobra, kto jak nie ty, pracownik sztuki, za to odpowiada?” I czy ta rzeczywistość odjechała tak bardzo, że nie da się nadążyć? A może dlatego, że sztuka zamarła, podryguje na dnie, jak ryby w stawie, z którego spuszczono większość wody i zostawiono dwa centymetry mułu, może dlatego brakuje języka? Może dlatego nie wiemy, w czym jesteśmy i jak o tym mówić, bo stłuczone zostało zwierciadło? Bo niewątpliwie coś się dzieje, co się nie działo do tej pory, w znacznie większym stopniu niż zwykle. I nie myślę tylko o pandemii, ale o gwałtownym wdarciu się w rzeczywistość życia zdalnego, wirtualnych baniek, internetowej histerii. Kiedy skroluję internet, czuję się na koniec, jakbym wielokrotnie raził swój mózg prądem w małych dawkach. Brudna, nieustannie obficie lejąca się piana codziennych informacji prasowych i telewizyjnych dopełnia dzieła wprawiania duszy w konwulsyjne drgawki. W rozwałkowanym na maksa, rwącym się płaskim placku codzienności trwają poszukiwania jakiegoś oparcia, fundamentów, prawd uniwersalnych etc.

Każdy światowy kryzys fundamentalny przynosił zwrot ku fundamentom, bo świat się musiał na czymś oprzeć, żeby się nie pogrążyć bez reszty. Tylko gdzie one dziś są? Oczywiście, ludzie potrzebują dziś śmiechu, komedii, odreagowania, ale jeszcze bardziej potrzebują realnego wsparcia, również tego, które może przynieść i zawsze przynosiła tylko sztuka. Nowa sztuka, która wyrasta z dziś, ale sięga głęboko, odpowiada na to, co dziś, szukając oparcia w dawnych odpowiedziach. Która poustawia i ponazywa, jak to sztuka, trochę na ślepo, trochę intuicyjnie, trochę z serca, trochę z umysłu, trochę pod siebie, trochę pod publiczkę, ale raczej nie jak „Dekameron”, tylko jak „Boska komedia”. A może znów się mylę, nie wiem. Ruch płyt tektonicznych trwa. Teatr stoi.



Artur Pałyga, data publikacji: 2020.12.24

OSTATNIE TAKIE ŚWIĘTA

A może to już ostatnie święta? Może więcej nie będzie? Może świat wygasa szybciej, niż się wydawało. Znacznie szybciej. Często tak jest, że trochę bagatelizujemy pierwsze sygnały, że to jeszcze, jeszcze, że jeszcze czas, a to jest ruch jednostajnie bardzo przyspieszony, i to, co wydawało się przygrywką, jest galopującym stadium.

Zwykle te święta, ten Sylwester traktuje jak radosne przejście do nowego i lepszego. A może lepiej, ciekawiej, pełniej przeżywa się czas, o którym się wie, że jest ostatni. Może się wtedy ma szansę poczuć jakiś rodzaj czułości wobec tych zwyczajów, tych rozmów przy stole, tych życzeń, tych potraw, tego świątecznego zatrzymania? I może wszystko, każdy drobiazg dopiero wtedy nabiera znaczenia?

Piszę te słowa spokojnie, bo moje przewidywania, przeczucia oraz hipotezy nigdy się nie sprawdzają. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek się sprawdziły. Więc to tylko ćwiczenie wyobraźni.

Wyobraźmy sobie, że już nigdy więcej nie będziemy żyli. Że pogasną te światełka. Że to się stanie dużo szybciej, niż się ktokolwiek spodziewa. Że to ostatnie takie spotkanie, ostatni taki czas. Że teraz trzeba powiedzieć to, co się zawsze miało ochotę powiedzieć i zrobić to, co zawsze chciało się zrobić, bo już za chwilę będzie za późno i już nigdy nie będzie okazji. Że zniknie dotyk, i zapach, i smak, i nic już nie będzie słychać i niczego widać, i kompletnie, ale to kompletnie nie będzie wiadomo nic. Coś na pewno będzie, ale czy my w tym będziemy? Czy w tym gronie? Z tymi ludźmi? Z tym kotem? Z tym psem? W tym domu? W tym stanie? W tym zdrowiu?

Może takie ćwiczenie wyobraźni, jeśli jest dobrze wykonane, pozwala naprawdę coś mocno uchwycić i potem ze spokojem wrócić do zwykłego poczucia, że nie, że Słońce jak zwykle wzejdzie, dzień będzie dłuższy, będzie coraz jaśniej, przyjdzie wiosna, wszystko będzie dobrze. Po takim, dobrze wykonanym ćwiczeniu, to naprawdę jest radosny powrót.

I takiego radosnego powrotu wszystkiego dobrego z całego serca życzę!