Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2017.09.11

NOWY POCZĄTEK

W kawiarence „Meanwhile” jeszcze pusto. Jeszcze się nie rozkręciło. Dopiero się zaczęło na nowo.

– Próby „Sztuki” trwają już jakiś czas przecież. – mówię.

– Ale to tylko trzy osoby – mówi pani Karolina zza baru, robiąc mi pierwszą w tym sezonie białą kawę – Pan Dopierała, pan Głybin i pan Warcaba. –

Pani Karolina z „Meanwhile” wie wszystko. Jak ktoś potrzebuje się na przykład dowiedzieć, jaka jest obsada i kiedy są próby, to spokojnie może zejść na dół, do kawiarenki „Meanwhile”, i zapytać.

Będzie obficie. Naliczyliśmy osiem planowanych premier w tym sezonie. Kim będziemy po tych spektaklach? Co w nas zmienią? Które z nich i dlaczego szczególnym echem zabrzmią w nas? Jedno wiadomo. Nic nie będzie takie, jak było. Zawsze jest inaczej i zawsze nieprzewidywalnie.

Podział pracy teatralnej na sezony trwające od września do końca czerwca pozwala odczuć, że teatr ciągle jest nowy i ciągle się zmienia. Nowe konteksty, w których nawet starsze rzeczy zabrzmią inaczej, nowe sztuki, nowi reżyserzy, nowe, nieodgadnione reakcje publiczności – wszystko niby to samo, a nowe. Już się zaczęło!



XYZ, data publikacji: 2016.03.23

„OPOWIEM WAM MOJĄ HISTORIĘ. MIOUSH AKUSTYCZNIE”. IMPRESJA PO.

Dla Panów z Kato od Pani znikąd

Kiedyś parszywe się zdawało wszystko co tu widzę,

przejazdem szybko stąd na Kraków albo aż stolicę,

morowe powietrze tabliczka Katowice.

Zza brudnej szyby wiecznie niedomyta ziemia,

Gdy pociąg ruszał, było  „żegnaj”  zamiast „do widzenia”.

Nie było ani pół powodu, żeby choćby wzrok zatrzymać

na brudnych murach, gdzie Ruch Chorzów jebał Arkę Gdynia.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

Dziwna kraina czarów, wasza piąta strona świata.

Chce się uciekać stąd i już w połowie drogi wracać.

Podziemny rytm na bluesa was skazuje mimo woli,

Nad ziemią wasza duma, ból i  snów czarne ogrody.

I czerń na zawsze wżarta jest w czerwoną waszych domów cegłę,

Krajobraz malowany nigdy piórkiem, zawsze węglem.

A ilu świętych śląskich chciało, nic nie wyprosiło,

Jako pod ziemią tak na ziemi zawsze tutaj było.

 

Przeklęta świętość twoja w całej jej ozdobie marnej,

Święte przekleństwo bycia solą ziemi wiecznie czarnej.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

*Miuosh „Piąta strona świata”



XYZ, data publikacji: 2016.03.04

DROGA PANI RIEFENSTAHL,

ponad 80 lat temu pisała Pani na wdechu:

„Wielce Szanowny Panie Hitler!

Niedawno pierwszy raz w życiu byłam na imprezie politycznej. Przemawiał Pan w Pałacu Sportu. Muszę przyznać, że Pańska osoba i entuzjazm słuchaczy wywarły na mnie wrażenie. Pragnęłabym poznać Pana osobiście. (…) Nie wiem zresztą, czy list mój dotrze do Pana. Bardzo cieszyłabym się z odpowiedzi.
Pozdrawiam Pana serdecznie.
Pańska Leni Riefenstahl”.

Wódz skinął łaskawie. A potem, potem było jak z innymi. Nieprzeparty urok wodza zahipnotyzował.
Masy całej Europy oglądały na wdechu Pani „Triumf woli”, pani „Olimpiadę”. Festiwal w Wenecji – nagroda. Światowa Wystawa w Paryżu – nagroda. Warszawa – zachwyt. We wrześniu 1938 roku „Kurier Poranny” donosił: „Na ten film [Olimpiada] powinna pójść młodzież całej Warszawy od najniższych klas do najwyższych, i to nie tylko dla samej nauki o sporcie, ale aby się napatrzyła, jak się znosi trudy i wysiłki nie tylko dla chwały osobistej, ale dla chwały swego narodu, dla barw, które się reprezentuje”.

A po latach? Wciąż piszą, że „Olimpiada” i „Triumf woli” to „dwa najlepsze filmy, jakie kiedykolwiek wyreżyserowała kobieta, podkreślając, że ich wyjątkowa magia bierze się z fenomenalnego rytmu, oświetlenia i poszerzenia możliwości kina (…)”.

Podobno dokumentując zwycięską kampanię wodza, we wrześniu 1939 w Polsce, tak bardzo przeżyła Pani widok mordowanych Żydów, że zrezygnowała z dalej realizacji kroniki. Szacunek.

Piękno i harmonia. Czystość, Wola i Moc. Po Armageddonie odnalazła je Pani wśród ludów Afryki, w doskonałości podwodnych światów.

Kilka lat temu „Triumf woli” wydano na płycie DVD. Na amazon.com ma pięć gwiazdek (najwyższa ocena) i entuzjastyczne recenzje! Nic dziwnego, skoro w rolach głównych występują (starring) we własnej osobie Adolf Hitler, Hermann Goering, Hans Frank, Josef Goebbels, Rudolf Hess, Heinrich Himmler i inni...

Obok pięciu gwiazdek komentarze: „Wow! Amazing!” Tych najwięcej.

Triumf, Pani Riefenstahl.

Za dwa dni premiera „Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci”. Znów będą Panią przepytywać. Fatalnie. Znów, niestety, nie we własnych osobach, Himmler, Goebbels, Hess, ale też, niestety, biedna mała Sholl i jej brat. A co najgorsze, ta parszywa Elfride Jelinek, która o Pani, twórczyni amazing movies, śmiała wyrazić się „tandeciara”!

Nie zazdroszczę Pani.



XYZ, data publikacji: 2016.01.07

WELCOME TO THE JUNGLE

1 stycznia całkiem nowego roku pierwsze zdanie usłyszane w jednym z programów Polskiego Radia. Niby zapowiedź piosenki.

Fajna piosenka (chyba, że ktoś nie lubi), puszczana w różnych rozgłośniach na całym świecie.

Ale jakoś ciarki poszły...

I teraz będzie oczywiście złośliwie chodzić za człowiekiem.

Bo jakoś się rzeczywistość postanowiła skleić się z tym zdaniem. Na złość jakby. I się skleja. Że trudno odkleić się od telewizora, radia, internetu.

Welcome to the…

A tu się dużo za dużo wydarza już od znacznie wcześniej niż ten symboliczny 1 stycznia. Wśród nocnej ciszy wydarzają się rzeczy, o których nie śniło się…

Cicha noc poszła w niepamięć.

Różne zmiany, dobre zmiany spadły jak grom z nieba wysokiego.

Welcome to the…

 Jak się takie zdanie przyczepi, to nie ma zmiłuj.

Ale na horyzoncie na szczęście nowe błyska. Jakieś podobne, a jakże nowe i noworoczne.

Welcome to Belfast. Belfast in Katowice.

A to zapowiedz ni mniej, ni więcej tylko premiery „Wesela”. TEGO „Wesela”. Stanisława Wyspiańskiego. Już za trzy dni w Śląskim.

Wyspiański… „Wesele”… i już za chwilę z tej sceny padnie: „Cóż tam, panie, w polityce?” Który to już raz? Przemnożone ileśset zdań przez sześć realizacji „Wesela” (pierwsza w 1945).

Z irlandzkim akcentem padnie niewątpliwie po raz pierwszy.

Welcome to Belfast in Katowice.