Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Artur Pałyga, data publikacji: 2018.05.08

DADA

Robiliśmy ten spektakl przez rok. Próby odbywały się nieregularnie,ale stale i nieprzerwanie. Chciałem zobazzyć, jak to jest, reżyserować. Ogłosiłem studentom Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego, że nie reżyserowałem niczego do tej pory, że jest to ryzyko, nie ma scenariusza, wszystko stworzy się w trakcie pracy i kto chce. Wykrystalizowała się grupa, która przetrwała wszystkie burze, przerwy, problemy. Bywało, że wychodziliśmy z próby na Scenie w Galerii grubo po północy, idąc przez opustoszały sklep i szukając możliwości wyjścia.

Zrobiliśmy setki improwizacji, powstało masę przezabawnych i niezwykłych etiud. .Oczywiście pojawiił się problem niełatwy dla debiutanta-reżysera, jak przenieść tę niezwykłą energię, która się pojawiała na próbach, kiedy coś się właśnie rodziło? Jak ją przenieść do spektaklu, z możliwością powtarzania.

Przesuwaliśmy datę premiery. Po rozmowach z wstępną, testową grupką widzów, przemodelowaliśmy spektakl całkowicie. Powstał wreszcie w miarę spójny scenariusz. Demokratycznie, metodą głosowania wybraliśmy tytuł: "Dada z łasiczką". Sukces frekwencyjny podczas premiery przerósł nasze oczekiwania. Widownia Sceny Kameralnej naprawdę pękała w szwach.

Zakwalifikowaliśmy się na dobry festiwal teatrów offowych OFTEN w Ostrowie Wielkopolskim. Jedziemy tam w przyszłym tygodniu. Metodą głosowania nazwaliśmy grupę na potrzeby festiwalu, w zgodzie z tradycją dada, SSATŚ Krzesło (SSATŚ - Studenci Szkoły Aktorskiej Teatru Śląskiego). Przed festiwalem gramy u nas. W sobotę i niedzielę o godz. 19.00 na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego - "Dada z łasiczką".



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.04.30

KAMERALNIE

Lubię tę naszą scenę Kameralną.

Lubię, że wchodzi się do niej prosto z ulicy Warszawskiej z całym jej ulicznym ferworem, w tę małą, dziwną przestrzeń.

Lubię, że sąsiaduje z teatralną kawiarnią. W zasadzie są to przestrzenie połączone :) Kursuje się kawiarnanymi schodami w górę i w dół w przerwach podczas prób.

Lubię ten jej układ, z publicznością po dwóch stronach maleńkiej przestrzeni scenicznej, z jej zakamarkami, które staraliśmy się wykorzystać w "Dada z łasiczką". I że można chodzić za sceną, dookoła niej i mówić, i wszystko słychać.

Lubię jej intymność. Bardzo łatwo jest mi sie w niej skupić. Bardzo dobrze w tej przestrzeni niosą się myśli, sceniczne rozmowy. Jest świetna na sztuki konwersacyjne. Dlatego tak dobrze do niej pasuje "Wątpliwość", sztuka, która zbudowana jest na pełnych napięcia rozmowach. Tu wszystko rozgrywa się w tym, co powiedziane i co nie powiedziane, a niewypowiedziane unosi się w tej malenkiej przestrzeni pomiędzy widzami. Tu gra każdy gest, każde poruszenie i każda stłumiona emocja. Bliskość widza nie pozwala na taryfę ulgową. Wątpliwość jest pomiędzy nami, widzami, opływa nas, osacza, jest dotykalna. Ogląda się ten spektakl w tej przestrzeni jak pasjonujący mecz w jakiejś dziwnej dyscyplinie, która jest nam bliska, rozumiemy jej reguły, choć nie jest to dyscyplina olimpijska.

I lubię to powietrze, na które się wychodzi potem, od razu, prosto na Warszawską z jej nocnym już życiem i tak wyraźnie, tak ostro się czuje, że jest się trochę innym. Bo zawsze, kiedy się przejdzie proces intensywnego podążania za myślą, która skądś nas wyprowadza i dokądś prowadzi, jest się trochę kimś innym. I ta noc po spektaklu tę różnicę podkreśla.

I lubię ten niepokój widzów, kiedy dzielą się wątpliwościami, że woleliby jasność, woleliby pewność, woleliby wiedzieć, woleliby mieć rozstrzygnięcie. To, co wolisz, nie zawsze jest zdrowsze - myślę sobie, zapalając papierosa.



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.04.17

PISANE NA PRÓBIE "HIMALAJÓW"

Modlitwa Kukuczki? Nie wejdzie, bo za poetyckie pewnie. Jakoś tak.

 

I to jest zapaść niezrozumiała i ciemna, a twardo płaska zarazem. I się rozbijasz na kawałki.I świat się rozbija.

I myślisz sobie, że może, skoro wszyscy, to może jednak mają rację. Przecież jesteś rozsądny. Przecież wiesz, że jak wszyscy, to trzeba zweryfikować i przyznać, że się mylisz, bo wszyscy. Ale analizujesz. Naprawdę uczciwie analizujesz i wyłazi, jak w pysk strzelił absurd. I to jest ściana. To jest ściana, o którą nie możesz się oprzeć.

Chce mi się płakać.

Nie masz nikogo, kto będzie przy tobie.

Nie masz nikogo, kto będzie przy tobie.

Nie masz nikogo, kto będzie przy tobie.

To twoja modlitwa.

Kiedy modlitwa zadziała i wracają filary, dramat się rozmywa, świat jest do ogarnięcia, katastrofa okazała się nawet nie rysą, ale podmuchem wiatru i strzępnięciem pyłu.

Bo ja jestem obok. Obok duszy mojej i obok Boga. Gdzieś obok. Obłok. Jestem obłok.

Ja, obłok, też chcę chwalić Boga. Tak, bardzo chcę. Dopóki, ja obłok, będę istniał, chcę.

Bo chwalić Boga znaczy kochać to wszystko i tego wszystkiego pragnąć

Ja, obłok, chcę śpiewać Bogu.

Nie wierzcie władzy, żadnej władzy, nikomu, kto ją ma. Nikomu, kto ma choćby małą, przypadkową. Nikomu z nich. Nie wierzcie.

Nie wierzcie w ogóle żadnemu człowiekowi. Człowiek to jest obłok. Jak wierzyć obłokom?

Płyną, kształt zmieniają, znikają.

Więc komu? Więc czemu?

O jaki szczęśliwy mógłby być taki, który wierzy tylko Bogu i wszystkie swoje nadzieje wiąże tylko z nim.

W takim Bogu, który stworzył niebo, i ziemię, i morze, i wszystko, co w morzu.

W takim Bogu, który w Ciebie wierzy.

W Bogu, który w Ciebie wierzy.

 

A może największym wyczynem było, że z nią zostałem. Największym wyczynem było zimowe niezdobycie Everestu. Jeśli życie. Jeśli kocham cię życie, to tak, właśnie tak.

 

Tato, tato, patrz, to jest świat. Taki mały, chociaż duży.

To są góry, a w nich cały świat.

Czemu nie jeździłeś? Czemu tylko patrzyłeś na te pociągi i ciągle z matką, z nami, w domu? Czemu nigdy nie wsiadłeś? Nie pojechałeś gdzieś na koniec świata, zobaczyć, sprawdzić, czy jest koniec świata? I nagle się tu spotykamy, na tym końcu świata.

Gwiazdka śniegu. Co jest w gwiazdce śniegu. Ta regularność. Ta cisza. A w środku tej gwiazdki, patrz, tory, i pociągi jeżdżą. A ty tam w środku, patrz, a ja tu na zewnątrz, na samym skraju gwiazdki. Tutaj nie topnieje. Tutaj śnieg jest wieczny. A tu w środku Celina, patrz, rodzi nową gwiazdkę.

Dziennikarka – on jest jakiś, w nim jest coś, zwykłe i niezwykłe. Wystarczająco zwykłe, żeby się móc z nim utożsamić. Wystarczająco niezwykłe, żeby za nim pójść.

Ty jesteś ze snów Celiną, ty jesteś królowa Himalajów. Ja wiem że ty się wkurwiałaś, że ja słowa łamałem, że byłaś ze mną, ale jakby sama, może mogłaś z kimś innym bardziej razem być, a tu niby z kimś, a sama. Weź tę koronę ode mnie. To dla ciebie.

Himalaje ejalamih elohim elijahu



Artur Pałyga, data publikacji: 2018.04.09

HIMALAJE - NOTATKI Z PRÓB

Messner powinien się pojawić na koniec

vis consili expers mole ruit sua Book III, ode iii, line 7

Force without wisdom falls of its own weight

co z milicjantami?

Szampan na koniec, który nie strzela.

Trzecie dziecko, dziewczynka, która czeka na życie? Rozwiązać na koniec?

Czy tańsze liny? Czy wszystko tańsze?

Zęby na szczytach gór, jak smoki.

Nie wiem, kiedy się zaczęło spadanie.

Bardziej skontrastować, co jest realne, a co nie.

Problem z chórem. Chór wdów?

Zobaczyć Wandę na jutubie.

Cięcie lin przez wdowy?

Celina jednowymiarowa. Czy da się ją skomplikować.

Kłamstwo, że nie ma radia przy Czoku?

Wolta z Messnerem.

Messner i popiersie Kukuczki.

Lawina doznań.

Początek dokleić.

Na początku jeszcze ktoś. Może kajakarze? Dwa Marki z Kukuczką.

Wyrzucić dialog o ciąży i Evereście z Wielickim.

Jak wchodzi pierwsze wspomnienie z Wielickim? Na jakiej zasadzie?

Trzy sceny wspomnieniowe – Wielicki, dziennikarka i ojciec – skąd, jak, jaki knif? Dziennkarka niech je wprowadza.

Dziennikarka w balu mistrzów sportu już. Dziennikarka między Wielickim i Kukuczką.

Ojciec jeszcze raz.

Wanda że jej też nie wziął, bo jest kobietą, od początku wie, że jej nie wziął.

Hajzera brakuje, jako postaci.

 

DZIENNIKARKA

Dream team Reinholda Messnera wycofał się spod południowej ściany Lhotse. Porażka?

 

MESSNER

Pogoda nam nie sprzyjała.

 

WIELICKI

Za dużo prywatnych gier. Za dużo gwiazdorstwa. Brak współpracy.

Nie pójdę więcej na tę ścianę. Nie warto ryzykować. Po co się tam pchać?

 

DZIENNIKARKA

Artur Hajzer niemal od razu spod Lhotse wyruszył na akcję ratowniczą pod Mount Everest, gdzie pod lawiną zginęło pięciu polskich himalaistów.

To zły, tragiczny czas polskiego himalaizmu.

 

Więcej o Wandzie.

Kominy albo wywalone albo wcześniej.

Rozwinąć Wielickiego.

Przy Wareckim wyrzucić sekwencję z alkoholem.

Messner – dłuższy monolog o zimie.

Ojca dopisać.

Dziennikarkę podkręcić w Ścianie. Że idą, że nakręca.

Niech będą informacje, powyżej ilu metrów są halucynacje.

Przed prezesem ojciec.

Pomiędzy milicjantami wrócić do ściany.

Narodowa wyprawa. Czy to była ta z Czokiem?

Rozbić Piotrowskiego na dwie sceny. Najpierw o Latalle, potem wisi na plecach Kukuczce.

Erwin Sówka??? Zmienić na kogoś innego? Malarz????

Zamiast Danuty Rinn – Kocham cię życie.

Nie nazywać Krystyny Loskiej Krystyną Loską.

90 procent ludzi nic nie robi – zmienić tak, żeby to mogła robić Wanda Rutkiewicz?

Przy pomarańczach – wyrzucić początek, z magazynem żywności.

Początek malarza – coś tam że zobaczysz, namaluję ci obraz.

Jeśli zmiana piosenki – to nie, gdzie jest to najlepsze, tylko coś o „Kocham cię życie”.

Monolog Rutkiewicz – przełożyć piękno przyrody na wcześniej.

Czy pije zdjęcie??? Czy krew? Zostawiamy to?

Pawłowski – Kukuczka, nie powtarzać o jaskini śnieżnej?

Warecki, jako ten, który ma jakieś przeczucie.

Coś z tym Katmandu nie tak...

Słabe to paradise raj i przeskok do dziennikarki...

Pojechać w fantazjach, co tu będzie za chwilę w tych Himalajach medialnych.

Kolano Pawłowskiego. Że jednak idzie mimo wszystko.

Przed halucynacjami – dopisać Pawłowskiemu: siedzimy w namiocie na jakiej wysokości?

Himalaista pierwszy – czy podawać wysokość 8500?

Wypierdolić – Piotrek, tyle ci nie zdążyłem powiedzieć.

Rozbudować Czoka i Piotrowskiego.

Nie kajakarze, a kanadyjkarze.

Wyprawa na Lhotse 85 r. - udział Pawłowskiego.

Winda – sen Maćka Kukuczki? O tej godzinie, o której spadał tata? Alarm.

Żony w ciąży poprzeplatać z Katmandu.

Wypowiedzi dziennikarki – bardziej krwiste, szczególnie ta, która ma być wycięta.

Wyjście na ścianę – start dziennikarki wyraźniejszy, idą bogowie!

Siedzimy na ośmiu tysiącach bez tlenu.

Czy u Messnera jest coś o odlotach?

W takich sytuacjach, jak nie wiadomo, odciął, czy nie odciął, decyduje ogólnie to, jakim jesteś człowiekiem.

O tym, żeby być na górze – przepisać?

Czy na Lhotse jest śnieg?

A może to wszystko nie są odloty, tylko matka wywołuje – mów, mów!

Piotrowski jest Kurtyką.

Czy jest nam potrzebny tybetański pogrzeb?