Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Mariusz Partyka, data publikacji: 2015.03.23

KTÓRY Z AKTORÓW MA ŻÓŁWIA?

Co dostaje widz na wejściu w Teatrze Śląskim? Dostaje łysego mężczyznę, dość wysokiego. Dostaje także drugiego mężczyznę, już nie łysego, który stoi obok. Standardowa konfiguracja. Zdarza się jednak, że na wejściu stoi piękna dziewczyna, a czasem nawet dwie, wtedy widz od razu na wejściu bardziej zadowolony. Proszę pamiętać, drodzy Państwo, że ten łysy nie jest zły, proszę się nie bać i wchodzić.

Tu następuje łagodne przetarganie biletu i instrukcja, że trzeba na lewo lub prawo, a nieraz dalej, do góry (na pierwszy balkon) i jeszcze wyżej (na drugi). Tam wygodne fotele i kanapy, w czasie przerwy można się rozluźnić i kontemplować to, co właśnie się zobaczyło. Przyjemnie ogólnie. Na pierwszym balkonie kawiarenka, więc można coś przekąsić, można przy stoliku napić się kawy, oczywiście żywo dyskutując o pierwszym czy drugim akcie. W szatniach stoją dziewczyny, jako że mężczyzn mniej i stanowiska mocno sfeminizowane. Do chłodnych marmurów pasują piękne kobiety. W przerwie można się przechadzać po foyer parteru i oglądać zdjęcia aktorów, których widziało się przed chwilą na deskach.

Muszą Państwo wiedzieć, że szatniarki i bileterzy (lub szatniarze i bileterki, różnie bywa) pomogą nie tylko w zajęciu miejsca i powieszeniu płaszcza. O nie. Oni mogą z Państwem podyskutować o spektaklu, a także wymienić myśli o kondycji współczesnego teatru w Polsce i na świecie. Mogą polecić niektóre przedstawienia bardziej, niektóre mniej. Bo trzeba Państwu wiedzieć, że to nie są ludzie z przypadku, oni kochają teatr, inaczej by tutaj nie byli. Umówmy się, to nie jest najlepiej płatna praca.

Zatem proszę się nie bać, proszę podejść i dowiedzieć się, jak dojść do loży numer cztery. Można też zapytać, czy przypadkiem ten aktor, ten na scenie, nie gra też w tym serialu, tego gościa, co cały czas knuje.

PS Gra.

PPS Mogą też Państwo zapytać, który z aktorów ma żółwia.

 

 

 



Sebastian Pypłacz, data publikacji: 2015.03.20

KULTURA I WYCHOWANIE, NIE ZAWSZE IDĄ W PARZE

Wieczór. Stoję niedaleko pewnego teatru, śląskiego ale nie z nazwy. Obok stoi starsza kobieta z dzieckiem czy może młodą dziewczynką, bo nie wiem kiedy kończy się dziś dzieciństwo, a zaczyna kolejny etap. Stoimy tak i czekamy na autobus, a kilka metrów dalej publiczność teatru szykuje się do spektaklu. Pewnie już większość rozebrała płaszcze, może już zajmują miejsca.

Po chwili na niemal pusty parking za nami wjeżdża samochód i kieruje się w stronę kobiety z dziewczynką. Akurat stoją na jednym z miejsc, akurat na tym, który upatrzył sobie kierowca. Podjeżdża, trąbi i wymachuje rękami, a prawie cały parking pusty. Kobieta schodzi na miejsce obok, coby nie robić awantury. I tak już się ludzie gapią na całą sytuację.

Kierowca wychodzi, ubrany elegancko, buty wypastowane, koszula wyprasowana, włosy ułożone. Zamyka samochód i rzuca niewybrednym komentarzem w stronę kobiety - ta nie reaguje, więc powtarza kilka razy i coraz głośniej. Po czym wyjmuje bilet na spektakl i biegnie do wejścia.

Ach, ta kultura wyższa, pomyślał zachwycony. Ach, ten brak wychowania, westchnęła kobieta.



Natalia Stryj, data publikacji: 2015.03.11

GŁOS O ROZGŁOSIE


Ilustracja: Robert Trojanowski 

Zauważyliście ostatnie pustki w repertuarze? To z pewnością dlatego, że szykuje się nowy spektakl. Cała siła została skupiona na tym nadchodzącym wydarzeniu i cały zespół pracuje na próbach do „Czarnego ogrodu” . Musimy trochę poczekać, aż zacznie się coś nowego dziać na deskach Dużej Sceny, więc postanowiłam przenieść się w trochę ciekawsze miejsce czyli do Hollywood, a konkretniej Dolby Theater. Jak część z Was pewnie wie, właśnie tam od kilku lat rozdawane są Oscary. Też niezła ironia, żeby w siedzibie teatru przyznawać nagrody filmowe, ale mniejsza z tym.
Jaki film w tym roku został uznany za najlepszy? No pewnie, że Birdman, więc trochę  chcę o nim opowiedzieć, ale nie zapominając również o naszym Teatrze. Nie będę streszczać filmu, bo każdy powinien go zobaczyć.
Główny bohater filmu - aktor (Michael Keaton), który kiedyś grał komiksową postać tytułowego Birdmana w serii hollywoodzkich filmów, teraz jest zapomnianym aktorem, który próbuje uratować resztki swojej kariery i dumy tworząc spektakl na Broadwayu. W końcowej wersji nie wychodzi mu to najgorzej, ale mam wrażenie, że bardziej za sprawą skandali i szumu jaki zrobił się wokół niego, a nie przez wspaniałość i kunszt sztuki (co nie oznacza, że jej nie było). No i właśnie tu należy się zastanowić gdzie jest klucz do dzisiejszej sławy. Czy warto w pełni postawić na jakość, a nie reklamę i mieć nadzieję, że zostanie zauważony, czy może pójść na skróty i zrobić wokół spektaklu takie zamieszanie (niekoniecznie celowe), żeby mówił o nim każdy?
Moim zdaniem w Teatrze Śląskim głośno było o kilku spektaklach. Pierwszą z nich była „Piąta strona świata”, bo Kutz . Drugą jest „Lot nad kukułczym gniazdem”, bo  tzw. szmata czyli afisz spektaklu trafił na Zenit. Trzecim „głośnym” spektaklem jest „Skazany na bluesa” (Tu powodów jest mnóstwo). No i czwartym oczywiście jest najnowsza „Morfina”, która zrobiła zamieszanie nie tylko przez znane nazwisko Szczepana Twardocha, ale i niespotykane do tej pory w tym Teatrze nowatorskie i ciut skandaliczny (dla niektórych) przekaz.
Patrząc na powody popularności tych spektakli można by rzec, że nie liczy się jakość, a zdecydowanie rozgłos. To oczywiście jest bzdura, bo nie każdy głośny spektakl jest wart zobaczenia, a te wyżej wymienione nadal byłyby genialne gdyby o nich nie mówiono.
Teraz z innej beczki. Czy aktorzy grający w tych spektaklach są rozpoznawalni na ulicach? Czy muszą uciekać przed fanami lub reporterami? Nie i raczej im to nie grozi (tak samo jak aktorom innych teatrów). Ciekawi mnie jednak jak bardzo wzrosłaby popularność jakiegoś aktora jakby przeszedł się po Rynku w samej bieliźnie, wszedł na dach Teatru lub użył prawdziwej broni podczas sceny samobójstwa. Na pewno wtedy nie byłoby nudno. Na 100% każdy z nas miałby zarówno o czym pisać jak i mówić, a o Teatrze Śląskim byłoby głośno w najbardziej popularnych mediach. Ale wiecie co? Mam gdzieś taką popularność, która opiera się tylko na sensacji.  W dzisiejszym świecie nie jest trudno zostać „gwiazdką”, ale dużo trudniej zachować klasę i szacunek do samego siebie. To drugie jak na razie naszym aktorom udaje się doskonale. Zresztą tak samo jak aktorom Birdmana, którzy nie musieli być na wszystkich portalach plotkarskich, żeby stać się sławni i niech tak zostanie. 



Sebastian Pypłacz, data publikacji: 2015.03.06

REMAKE TO DZIECKO TEATRU

Przeglądając zapowiedzi filmów, coraz trudniej trafić na oryginalną pozycję. Nasze kina - te bardziej masowe - są bombardowane sequelami, prequelami, adaptacjami wszystkiego i co najważniejsze remake'ami. W takich momentach przeklinamy i rzucamy kąśliwą uwagę o powtarzalności popkultury.

Kiedy tak siedziałem, myślałem o tym skąd się to wzięło, w końcu wpadłem na pewien trop. Teatr! Remaki zawdzięczamy teatrowi!

No bo czym są kolejne adaptacje tych samych sztuk? Remakiem. Czy to znaczy, że rak współczesnej kinematografii strawił najpierw kreatywność twórców dramatów? Nie, po prostu zrobienie czegoś znanego od nowa to też wyzwanie. W teatrze każde nowa interpretacja sztuki, może być wydarzeniem, takim samym jak premiera pierwszej wersji. No bo za każdym razem dana fabuła filtrowana jest przez ludzi z innych środowisk i z innymi doświadczeniami życiowymi. No, ale przecież podobnie jest w filmach?

Także, nie narzekajmy na wyrost.

Aha, a prequele i sequele też nie są wymysłem chciwych producentów z Hollywood, przecież u nas już dawno temu specjalizował się w ich pisaniu Henryk Sienkiewicz.