Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


ARTUR PAŁYGA

Dramaturg Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Mariusz Partyka, data publikacji: 2015.02.03

PRÓBA SPEKTAKLU "MĘŻCZYZNA, KTÓRY POMYLIŁ SWOJĄ ŻONĘ Z KAPELUSZEM" III ROKU STUDIUM AKTORSKIEGO PRZY TEATRZE ŚLĄSKIM

Kilka dni temu zajrzałem z aparatem na próbę spektaklu "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem" w reżyserii Agnieszki Radzikowskiej. Więcej informacji dotyczących premiery i tego, gdzie będzie można zobaczyć sztukę, już wkrótce. A tymczasem, na zachętę, zapraszam do obejrzenie kilku zdjęć z próby.

Więcej fotografii na: https://mariuszpartyka.wordpress.com/2015/02/01/studium-proby-do-spektaklu-mezczyzna-ktory-pomylil-swoja-zone-z-kapeluszem/



Sebastian Pypłacz, data publikacji: 2015.01.27

RYNEK 10

Zapewne bywaliście w budynku Teatru Śląskiego nie raz, ale czy znacie jego historie?



Mariusz Partyka, data publikacji: 2015.01.24

SAMA STÓWA

W niedzielę na deskach sceny kameralnej po raz setny zagoszczą aktorzy w spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam”. Typowy Allenowski klimat, świetne dialogi, czyli przepis na dwie godziny dobrej zabawy. Aktorsko też wszystko gra, bo jak dobry tekst, to i człowiekowi się chce, może więc grać sto razy (żeby tylko). Mamy też zmianę obsadową: rolę Lindy zagra Agnieszka Radzikowska.

Nie pisałbym o tym, gdyby nie było warto. Skoro po raz setny, to znaczy, że spektakl się podoba i trzyma się na afiszu sześć lat. Dużo, niemniej życzę kolejnej setki. No i w końcu to Allen. Lubię Allena, więc dygresja: właściwie lubiłem Allena do czasu, kiedy zaczął kręcić filmowe pocztówki z kolejnych europejskich miast. W planach był nawet Kraków, co natychmiast spowodowało gorączkę wśród włodarzy tego pięknego miasta. Na szczęście pojechał do Rzymu. Nie będę się znęcał nad Allenem, ale po raz kolejny nasuwa się kwestia, czy nie lepiej było skończyć wcześniej i nie bawić się w reżysera reklam kolejnych europejskich miast. No, trudno, w końcu zawsze można wrócić chociażby do „Miłości i śmierci”, i delektować się absurdalnym poczuciem humoru oraz świetną parodią rosyjskiej literatury. Cud, miód i orzeszki. Koniec dygresji.

Można też przyjść do teatru i zobaczyć na żywo Sama, czyli Allena z okresu świetności. Zapraszam.



Sebastian Pypłacz, data publikacji: 2015.01.20

DLACZEGO NIE CHODZIMY DO TEATRU?

Zapytałem ostatnio kilku znajomych, dlaczego częściej sięgają po książkę czy film, niż wychodzą do teatru. Odpowiedzi mnie nie zaskoczyły, sam odpowiedziałem na to pytanie podobnie.

W teatrze bywam rzadko, jednak kiedy już jestem - nawet na kiepskim przedstawieniu - to czerpię z tego wielką radość. No bo ekscytującym jest, że każde odegranie sztuki jest trochę inne i tylko ludzie na sali je obejrzeli, ten moment, usłyszeli dialog z tą emocją, z tym drżeniem głosu. A potem wychodzę z widowni, budynku teatru, rozmawiam ze współtowarzyszem, z którym spędziłem wieczór. Wracam do domu, zasypiam i znowu mija kilka miesięcy, zanim zobaczę kolejny spektakl.

Ilustracja Robert Trojanowski

Moi rozmówcy wysunęli kilka tropów dlaczego tak jest. Pojawił się argument o cenie biletów, ale przecież te często pojawiają się w promocjach, daleko nie szukając, Teatr Śląski informuje o biletach w dość znaczących promocjach na swoich profilach społecznościowych. Z tego powodu odrzucę ten problem.

Lepszym i trudniejszym do obalenia argumentem jest ten o brak czasu, a właściwie fakt, że teatr - taka jego specyfika - gra najczęściej o jednej, czasem o dwóch a rzadziej o trzech porach dnia - w Śląskim popołudniówki są grane w raz miesiącu. W czasach kiedy coraz więcej osób nie pracuje już w standardowych godzinach od 7 do 15, a często przesiaduje nad projektem czy zleceniem do 18, 20 czy nawet do kolejnego poranka, trudno jest wyrwać się na kilka godzin do teatru. A także niewiele mniej czasu poświęcić na przygotowania i dojazd. 

Zatem czy teatr powinien grać rano, czy może późniejszym wieczorem? Dobre pytanie, ja obstawiam, ten drugi wariant, spektakle mogły by się spokojnie rozpoczynać o 21. Podobne przesunięcie zachodzi w ostatnich latach na scenie muzycznej, jeszcze niedawno koncerty zaczynały się o 19, a dziś dopiero w okolicach 21 gwiazdy wychodzą na scenę.

To nie jest tak, że teatru nie lubię, podobnie stwierdzili moi rozmówcy. Nie chodzimy do teatru, ponieważ teatr jest zbyt wymagający. Narzuca nam godzinę, często także rodzaj ubioru, a sam nie gwarantuje 100% jakości, wszak zawsze z któryś z aktorów może być w gorszej formie.

Gdybyśmy nie podnosili teatru - w naszych wyobrażeniach - do poziomu sztuki - strasznie nie lubię tego określenia - wysokiej. Gdyby nam nie wmawiano, że spektakle prowadzą do katharsis to myślę, że moglibyśmy wtedy traktować teatr bardziej codziennie, i częściej do niego wracać.

Tylko może teatr ma być niecodzienny i specjalny, ale wtedy jak ma funkcjonować w świecie opanowanym przez zasady rynkowe? Wszak za coś trzeba aktorów i rachunki opłacić.