Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


Arrow
XYZ

Podsłuchane na teatralnej "Dubbing street" / komentarze "Pięknych dwudziestoletnich" i "Śmiesznych staruszków" / wieści z "Piątej strony świata" / głosy "Skazanych na bluesa" 




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


XYZ, data publikacji: 2016.03.23

„OPOWIEM WAM MOJĄ HISTORIĘ. MIOUSH AKUSTYCZNIE”. IMPRESJA PO.

Dla Panów z Kato od Pani znikąd

Kiedyś parszywe się zdawało wszystko co tu widzę,

przejazdem szybko stąd na Kraków albo aż stolicę,

morowe powietrze tabliczka Katowice.

Zza brudnej szyby wiecznie niedomyta ziemia,

Gdy pociąg ruszał, było  „żegnaj”  zamiast „do widzenia”.

Nie było ani pół powodu, żeby choćby wzrok zatrzymać

na brudnych murach, gdzie Ruch Chorzów jebał Arkę Gdynia.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

Dziwna kraina czarów, wasza piąta strona świata.

Chce się uciekać stąd i już w połowie drogi wracać.

Podziemny rytm na bluesa was skazuje mimo woli,

Nad ziemią wasza duma, ból i  snów czarne ogrody.

I czerń na zawsze wżarta jest w czerwoną waszych domów cegłę,

Krajobraz malowany nigdy piórkiem, zawsze węglem.

A ilu świętych śląskich chciało, nic nie wyprosiło,

Jako pod ziemią tak na ziemi zawsze tutaj było.

 

Przeklęta świętość twoja w całej jej ozdobie marnej,

Święte przekleństwo bycia solą ziemi wiecznie czarnej.

 

I choć nie raz, los kazał wam w przepaść skakać

Wy nauczyliście się latać.*

 

*Miuosh „Piąta strona świata”



XYZ, data publikacji: 2016.03.04

DROGA PANI RIEFENSTAHL,

ponad 80 lat temu pisała Pani na wdechu:

„Wielce Szanowny Panie Hitler!

Niedawno pierwszy raz w życiu byłam na imprezie politycznej. Przemawiał Pan w Pałacu Sportu. Muszę przyznać, że Pańska osoba i entuzjazm słuchaczy wywarły na mnie wrażenie. Pragnęłabym poznać Pana osobiście. (…) Nie wiem zresztą, czy list mój dotrze do Pana. Bardzo cieszyłabym się z odpowiedzi.
Pozdrawiam Pana serdecznie.
Pańska Leni Riefenstahl”.

Wódz skinął łaskawie. A potem, potem było jak z innymi. Nieprzeparty urok wodza zahipnotyzował.
Masy całej Europy oglądały na wdechu Pani „Triumf woli”, pani „Olimpiadę”. Festiwal w Wenecji – nagroda. Światowa Wystawa w Paryżu – nagroda. Warszawa – zachwyt. We wrześniu 1938 roku „Kurier Poranny” donosił: „Na ten film [Olimpiada] powinna pójść młodzież całej Warszawy od najniższych klas do najwyższych, i to nie tylko dla samej nauki o sporcie, ale aby się napatrzyła, jak się znosi trudy i wysiłki nie tylko dla chwały osobistej, ale dla chwały swego narodu, dla barw, które się reprezentuje”.

A po latach? Wciąż piszą, że „Olimpiada” i „Triumf woli” to „dwa najlepsze filmy, jakie kiedykolwiek wyreżyserowała kobieta, podkreślając, że ich wyjątkowa magia bierze się z fenomenalnego rytmu, oświetlenia i poszerzenia możliwości kina (…)”.

Podobno dokumentując zwycięską kampanię wodza, we wrześniu 1939 w Polsce, tak bardzo przeżyła Pani widok mordowanych Żydów, że zrezygnowała z dalej realizacji kroniki. Szacunek.

Piękno i harmonia. Czystość, Wola i Moc. Po Armageddonie odnalazła je Pani wśród ludów Afryki, w doskonałości podwodnych światów.

Kilka lat temu „Triumf woli” wydano na płycie DVD. Na amazon.com ma pięć gwiazdek (najwyższa ocena) i entuzjastyczne recenzje! Nic dziwnego, skoro w rolach głównych występują (starring) we własnej osobie Adolf Hitler, Hermann Goering, Hans Frank, Josef Goebbels, Rudolf Hess, Heinrich Himmler i inni...

Obok pięciu gwiazdek komentarze: „Wow! Amazing!” Tych najwięcej.

Triumf, Pani Riefenstahl.

Za dwa dni premiera „Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci”. Znów będą Panią przepytywać. Fatalnie. Znów, niestety, nie we własnych osobach, Himmler, Goebbels, Hess, ale też, niestety, biedna mała Sholl i jej brat. A co najgorsze, ta parszywa Elfride Jelinek, która o Pani, twórczyni amazing movies, śmiała wyrazić się „tandeciara”!

Nie zazdroszczę Pani.



XYZ, data publikacji: 2016.01.07

WELCOME TO THE JUNGLE

1 stycznia całkiem nowego roku pierwsze zdanie usłyszane w jednym z programów Polskiego Radia. Niby zapowiedź piosenki.

Fajna piosenka (chyba, że ktoś nie lubi), puszczana w różnych rozgłośniach na całym świecie.

Ale jakoś ciarki poszły...

I teraz będzie oczywiście złośliwie chodzić za człowiekiem.

Bo jakoś się rzeczywistość postanowiła skleić się z tym zdaniem. Na złość jakby. I się skleja. Że trudno odkleić się od telewizora, radia, internetu.

Welcome to the…

A tu się dużo za dużo wydarza już od znacznie wcześniej niż ten symboliczny 1 stycznia. Wśród nocnej ciszy wydarzają się rzeczy, o których nie śniło się…

Cicha noc poszła w niepamięć.

Różne zmiany, dobre zmiany spadły jak grom z nieba wysokiego.

Welcome to the…

 Jak się takie zdanie przyczepi, to nie ma zmiłuj.

Ale na horyzoncie na szczęście nowe błyska. Jakieś podobne, a jakże nowe i noworoczne.

Welcome to Belfast. Belfast in Katowice.

A to zapowiedz ni mniej, ni więcej tylko premiery „Wesela”. TEGO „Wesela”. Stanisława Wyspiańskiego. Już za trzy dni w Śląskim.

Wyspiański… „Wesele”… i już za chwilę z tej sceny padnie: „Cóż tam, panie, w polityce?” Który to już raz? Przemnożone ileśset zdań przez sześć realizacji „Wesela” (pierwsza w 1945).

Z irlandzkim akcentem padnie niewątpliwie po raz pierwszy.

Welcome to Belfast in Katowice.



XYZ, data publikacji: 2015.12.07

CZY KONSUMENT TO TY?

Niewinnie, w ferworze przedświątecznego shoppingu galeryjnego, w teatralną część galerii sobie na chwilę wskoczyć. Zamknąć drzwi przed światłem, dźwiękiem, dżinglebelsami. Nie damy się.

Przycupnąć w mroku na pustej widowni.

Próba. Ostatnie minuty próby właściwie. Jeszcze w proszku, bo do premiery trochę czasu, wszyscy z egzemplarzami. O konsumpcji będzie jako się rzekło i na stronie internetowej zapisało. Intrygująco nieapetyczny tytuł „Sztuka mięsa”. Intrygująco nieapetyczne monologi usłyszeć dwa, trzy.

Monolog o zjadaniu.

O szlachtowaniu, o robakach dialog. O… lepiej nie mówić o czym.

I tak się zasłuchać, że przytulne przycupnięcie na widowni jakoś nieprzytulne się robi.

„Czy konsument to ty?”

Więc jednak z teatru w galerii w teatr galerii zanurzmy się z powrotem. Dla odmiany, intrygująco apetycznym. Powałęsać się (lepiej brzmi pospacerować), posłuchać, powąchać, posmakować, w innych się przejrzeć. Takich jak my, trochę tym miejscem niedomowym wyelegantowani.

„Czy konsument to ty?”

Tu też przecież zjadanie. Pożeranie wzrokiem, słuchem. Uśmiechnięty, dzwoniący przekazem promocyjnym świat, od razu za drzwiami woła „Hohoho!”

Posmakować, poczuć różnicę można. Poczuć się wartym tego, co mieć może.

Zamienić słowa na obrazy. Ładne w tym świetle, w zapachach. Kawa i pomarańcze. Perfumy i wanilia, nieużywane wszystko takie. Nie tak jak my.

Wyjść jak najszybciej z mroku niejasnego, jakoś niewygodnego, obiecującego na razie nie wiadomo co… I jeszcze ten tytuł: „Sztuka mięsa”…

Przedświąteczny gwarek. Mmmm. Ten program zawiera porażająco słodkie treści.

W dół z kolorowym tłumem!

„Czy konsument to ty?”(…)

 

Wszyscy oni bombardowani śmieciami

Wszyscy oni zasypywani informacjami

SRU!*

 

*Kazik Na Żywo, „Konsument”