Logo





W BLOGACH STARTOWYCH



BLOG TEATRALNY


Arrow
XYZ

Podsłuchane na teatralnej "Dubbing street" / komentarze "Pięknych dwudziestoletnich" i "Śmiesznych staruszków" / wieści z "Piątej strony świata" / głosy "Skazanych na bluesa" 




ARCHIWUM



OSTATNIE WPISY


Natalia Stryj, data publikacji: 2014.12.09

CHODŹMY DO ĆMY, BO KTO JAK NIE MY

Po ponad półrocznej przerwie powracają na afisz barowo-kawiarniane podziemia teatralne w nowej odsłonie. Od soboty przyjmuje nas z otwartymi skrzydełkami „ĆMA”, czyli nowe bistro - bar przy Scenie Kameralnej. Nie kończy się jednak na zmianie nazwy. Wystrój jak i klimat również przeszedł rewolucję. Zniknęły fioletowe, bellmerowskie ściany, a zamiast nich pojawiła się modna w tym sezonie szarość, biel i czerwień. Do tego jest stylowy minimalizm i ciut więcej miejsc. Nowe wnętrza idealnie wpisują się w obecny wizerunek Teatru.

Jest to o tyle wyjątkowa „ĆMA”, że funkcjonuje również w ciągu dnia, a konkretniej od 9.30 można tam zjeść świeże croissanty i inne śniadaniowe przysmaki, a do tego polecam prawdziwą czekoladę na gorąco lub świeżo parzoną kawę.  Zresztą tam wszystko jest świeże i przygotowywane na miejscu: od ciast, przez lunchyki, brunchyki, aż po obiady i przekąski.

Czym szczególnie zachęciła mnie „ĆMA”?  Na pewno „wyjściem z podziemia” na foyer, przed Scenę Kameralną, gdzie stoliki będą ustawione przy oknach z widokiem na ul. Warszawską. Dodatkowo od nowego roku mają się odbywać koncerty, kabarety i pokazy filmowe, zarówno w foyer („Muza w foyer”) jak i w lokalu (np. „czwartkowe jam session”). Nie mogę puścić mimo uszu jeszcze dwóch ważnych zdań gospodarza: „nie będziemy zabijać cenami” oraz „będą promocje studenckie”. Sądzę, że to przekona nawet największych sceptyków.

Pomimo tego, że "ĆMA" hula zaledwie od kilku dni, to nie narzeka na brak klientów. Już podczas otwarcia w sobotni wieczór było tak dużo ludzi, że nie dla wszystkich starczyło miejsc. Życzę, aby frekwencja zawsze dopisywała, a z mojej strony mogę zapewnić, że będę „donosić” o wszystkich wieściach z teatralnego podziemia. Na razie dajmy się zadomowić "ĆMIE" w nowym miejscu i życzmy jej powodzenia.

Wpisy na blogu ilustruje dla nas Robert Trojanowski



Natalia Stryj, data publikacji: 2014.12.08

WIDZ TO NIE TYLKO OBSERWATOR

To, że Teatr Śląski przechodzi wielkie zmiany wiedzą już chyba wszyscy. Lecz nie wszyscy wiedzą, że te zmiany dotyczą również widzów. Właśnie z myślą o nich powstał pierwszy, oficjalny blog Teatru Śląskiego  „3 po 3”, który burzy tzw. czwartą ścianę i wychodzi do odbiorcy.

Pisząc dla Państwa chcę udowodnić, że widz nie jest tylko obserwatorem, ale i uczestnikiem tego wszystkiego co dzieje się w teatrze. Może być teatr bez sceny, słów czy scenografii, ale bez widza nie ma teatru.

Pokażę, że teatr to nie tylko budynek i aktorzy w nim pracujący. Na teatr składa się wielu ludzi, bez których nie mógłby on istnieć. Zależy mi na zwrócenie uwagi na te elementy, nad którymi nie zastanawiamy się podczas oglądania spektaklu.

Nie chcę odkrywać tajemnic tego Teatru i tym samym zabijać jego magię. Wręcz przeciwnie. Ja pragnę przypomnieć, że ten Teatr ma tą magie, że żyje, prężnie działa i ma się może lepiej niż kiedykolwiek indziej. Zresztą, czy rozmowa z pracownikami Teatru, czy pokazywanie kostiumów i miejsc jest odkrywaniem tajemnic? Czy tajemnicą jest, że w Teatrze nie pracują tylko aktorzy?

Nie zamierzam również przyciągać widza tanią sensacją. Będę zachęcać do bliższego poznania Teatru, do przyjścia na spektakle i ocenienia, a co najważniejsze do przemyśleń i rozmów. Nie bójmy się mówić i wyrażać własne opinie. Jestem otwarta na kontakt z czytelnikami tego bloga i zachęcam do pisania na mojego maila. 



Mariusz Partyka, data publikacji: 2014.12.02

GDZIE ZACZYNA SIĘ TEATR I GDZIE KOŃCZY?

Pytanie nie jest nowe, ale cały czas aktualne. Najpopularniejszą odpowiedzią jest ta, która mówi, że życie to teatr, cały świat. W końcu mówi się o rolach społecznych. I że każdy z nas gra jak potrafi oraz, że schodzi ze sceny wraz z ostatnim oddechem. Ale mnie interesuje to, co dzieje się w miejscach, gdzie teatr się zaczyna i kończy – gdzie fikcja styka się z rzeczywistością, ułuda z czymś, co uznajemy za realność.

Chcę zabrać Państwa w podróż po moim teatrze. Miejscu, gdzie codziennie powstają nowe światy i codziennie znikają. Będę chciał porozmawiać z ludźmi w cieniu, tymi, którzy – kiedy aktorzy grają na scenie – oświetlają  ich, podają im rekwizyty, przebierają, malują, pomagają. Bo to, co widzimy na scenie, to efekt pracy zespołowej. Owszem, są soliści, szamani, którzy przewodzą ceremonii, ale bez ludzi za kulisami, nie zdołaliby zbudować świata pełnego i interesującego.

Będę chciał spotkać się z aktorami i pytać o ich wizję teatru, o role, których jeszcze nie zagrali i te, w których nie czuli się komfortowo.

Zapytam też widzów, tych starszych i młodszych, czy ich teatry mają punkty styczne, czy to zupełnie odrębne światy.

Wreszcie napiszę o teatrze, który cenię i lubię. O tym, który potrafi wyrwać mnie ze stanu stagnacji i wrzucić w wir inspiracji i nowych pytań.

 



Sebastian Pypłacz, data publikacji: 2014.12.01

OKREŚLENIE GRANIC

Podczas pierwszego spotkania z dyrektorem Talarczykiem, zostaliśmy powiadomieni o obawach aktorów i reżyserów, dotyczących naszej blogerskiej współpracy z Teatrem. Z jednej strony problemem jest odsłonięcie przez nas zbyt dużej ilości tajemnic teatru, który w świadomości widzów powinien pozostać miejscem pełnym magii i zagadek, a z drugiej strony chodzi o komfort pracy podczas prób. I z tym drugim muszę się zgodzić, sam jako muzyk, nie czuję się komfortowo, pokazując światu - nawet jeżeli jest to dosłownie kilka osób - nieskończone dzieło.

Próba muzyczna, a także teatralna, to moment kiedy zespół się spaja. Poszczególne osoby muszą wejść w swoje role, aktorzy wczuć się w postać, reżyser wykreować swoją wizję, a sztab ludzi za kulisami rozwiązać wszelkie techniczne zawiłości. Próby to coś świętego dla artystów, moment kiedy są najbardziej wrażliwi na krytykę, ponieważ eksperymentują z formą, wykorzystując w tych działaniach często dość niesztandarowe rozwiązania. Takie, które z zewnątrz mogą wyglądać dziwnie lub nieudolnie, czasem doprowadzając przypadkowego widza do śmiechu. Dlatego wejście na próbę teatralną jest dość trudne dla osób nie zaangażowanych w produkcję. I basta!

Pytanie, czy akurat to nas interesuje w tym jak funkcjonuje teatr. Pokazywanie i wyśmiewanie technik artystycznych? Raczej nie, mnie bardziej już kusi to odsłanianie magii i zagadkowości teatru jako instytucji. Szczerze, to mi Teatr Śląski kojarzył się dotychczas jako miejsce niedostępne i nieprzyjazne, a nie magiczne.  Po kilku wizytach i rozmowach z pracownikami, wiem że jest to krzywdząca opinia. Mam nadzieję, że i Was o tym przekonam.

Wpisy na blogu ilustruje dla nas Robert Trojanowski